Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

22 lipiec

Olimpia walczyła dzielnie, ale przegrała z Widzewem

Olimpia walczyła dzielnie, ale przegrała z Widzewem

Olimpia Elbląg przegrała na inaugurację II ligi w Łodzi z Widzewem 0:1. Spotkanie oglądało ponad 17 tysięcy widzów i trzeba przyznać, że żółto-biało-niebieskich taki doping nie zdeprymował. Kilka razy mieli okazję wyrównać, ale trzy punkty zostały niestety w Łodzi.

W pierwszym meczu nowego sezonu II ligi widoczna była słabość Olimpii: brak siły ofensywnej. Za strzelanie bramek mieli odpowiadać Jakub Bojas i Anton Kolosov. Warto też zwrócić uwagę na dwóch Tomaszów : Sedlewskiego i Personę. W wersji optymistycznej potrzeba zgrania formacji ofensywnej i na bramki się doczekamy.
Pierwsze minuty to wzajemne „macanie” się obu drużyn, z upływem czasu przewagę na boisku zaczęli mieć piłkarze Widzewa, którzy coraz rzadziej dopuszczali olimpijczyków do tworzenia akcji ofensywnych. Z sytuacji Olimpii warto zwrócić uwagę na strzał Tomasza Sedlewskiego w boczną siatkę na początku spotkania i niecelną próbę Antona Kolosova.
Widzew coraz częściej atakował i w końcu strzelił bramkę. W 24. minucie sędzia odgwizdał faul w pewnym oddaleniu od pola karnego Olimpii. Sebastian Kamiński dośrodkowywał w pole karne, tam Damian Paszliński wygrał indywidualny pojedynek z obrońcą Olimpii i pokonał Krzysztofa Pilarza.
Stracona bramka rozzuchwaliła gospodarzy, którzy dążyli do zdobycia drugiej bramki. Widzew cisnął i bliski szczęścia był w 37. minucie. Krzysztof Pilarz interweniował na tyle nieszczęśliwie, że bliski zdobycia bramki był Daniel Świderski. Na szczęście skiksował, a kiedy piłka trafiła do Mateusza Michalskiego, ten posłał ja obok bramki.
Nie można też wspomnieć o kilku dobrych interwencjach Tomasza Lewandowskiego, który kilkakrotnie udaremniał ataki łodzian. Olimpijczycy przegrywali jednak większość pojedynków „jeden na jeden” z rywalami. I tylko ich niedokładności zawdzięczają tak niski wynik do przerwy.
Druga połowa to kolejne ataki Widzewa, na które Olimpia nie potrafiła odpowiedzieć. Trener Adam Boros wysłał na boisko doświadczonego Tomasza Personę, ale w grze elbląskiego zespołu widać było brak zgrania. Głównie atakowali widzewiacy, ale robili to na tyle nieporadnie, że Krzysztof Pilarz nie miał problemu z obronieniem strzałów.
Do bardziej zdecydowanych akcji ofensywnych Olimpijczycy przeszli dopiero w końcówce meczu. W doliczonym czasie gry strzał z główki Antona Kolosova obronił Patryk Wolański. I była to jedna z nielicznych groźnych akcji elbląskiego zespołu.
Olimpia przegrała, bo Widzew wykorzystał jeden błąd elbląskiej obrony. Gdyby żółto-biało-niebiescy byli bardziej groźni w ofensywie, to przebieg gry, a być może i wynik, byłby inny. Gdy drużyna się zgra, to mamy nadzieję, że Olimpia będzie bardziej skuteczna. To właśnie nad wykonawcami w ataku musi myśleć Adam Boros.
Za tydzień Olimpia zagra w Elblągu z Błękitnymi Stargard.

Widzew Łódź – Olimpia Elbląg 1:0 (1:0)
1:0 (1:0) – Paszliński

Olimpia: Pilarz – Lewandowski, Korkliniewski, Wenger, Kolosov, Ressel (46' Persona), Bogdanowicz, Sedlewski, Bojas (72'Szmydt), Rynkowski (46' Nowicki), Kiełtyka.

Relacja www.portel.pl