Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

29 czerwiec

Jak Krzysztof Pilarz na A8 trafił

Jak Krzysztof Pilarz na A8 trafił

- Chciałbym, żeby kibice po sezonie mogli powiedzieć: to jest dobry zespół – powiedział nam nowy bramkarz Olimpii Elbląg Krzysztof Pilarz. Transfer doświadczonego piłkarza był sporym zaskoczeniem, o czym między innymi w tym artykule.

- W ubiegłym sezonie wprowadził Pan Arkę Gdynia do finału Pucharu Polski. Dwa sezony temu grał Pan w ekstraklasowej Termalice Bruk Bet Nieciecza. Teraz drugoligowa Olimpia Elbląg. Dlaczego zdecydował się Pan przyjąć ofertę elbląskiego klubu?
- W końcówce poprzedniego sezonu nie doszedłem do porozumienia z Arką. Zadzwonił do mnie trener, czy nie chciałbym grać w Olimpii. Jestem zdrowy, pełen chęci do gry. Dodatkowo mieszkam blisko Elbląga, więc zdecydowałem się przyjąć propozycję klubu.

- Kiedy zaczęliście rozmowy o transferze do Olimpii?
- Tak na dobrą sprawę trener zadzwonił do mnie chyba pod koniec ubiegłego tygodnia. Ja też sobie założyłem, że już w Polskę nie chciałbym wyjeżdżać. Spędziłem na południu 18 lat życia i chciałbym grać blisko domu. Gdy dostałem propozycję z Olimpii, to długo się nie zastanawiałem. Czuję się na siłach i chciałbym kontynuować swoją przygodę z piłką.

- Podpisał Pan kontrakt tylko na rok.
- W moim wieku (38 lat – red.) to już się kontrakty roczne podpisuje. Ale mam nadzieję, że swoją postawą i doświadczeniem pomogę zespołowi na boisku i w szatni. Mam nadzieję, że jako zespół będziemy dobrze grali i przede wszystkim wygrywali.

- Olimpia w zeszłym sezonie traciła statystycznie ponad jedną bramkę na mecz. W ubiegłym sezonie podstawowymi stoperami byli Tomasz Lewandowski i Kamil Wenger. Nawiązaliście już pierwszą nić porozumienia?
- Tak. Siedzimy w szatni, co prawda jest to dopiero parę dni, poznajemy się. I miejmy nadzieję, że relację w szatni i na boisku będą jak najbardziej pozytywne i będzie się to przekładało na wyniki sportowe.

- Jakie są Pana wrażenia po tygodniu trenowania z nowym zespołem?
- Przede wszystkim budynek klubowy na plus. Pamiętam jeszcze czasy starych szatni. Płyty treningowe bardzo fajne. Na razie wszystko w najlepszym porządku.

- Doświadczenie ma Pan takie, że jego połową mógłby Pan obdzielić resztę drużyny.
- No tak. Jakby nie było, trochę lat już gram. To jest już chyba 22. sezon w zawodowej piłce. Trochę tych sezonów było, trochę okresów przygotowawczych przetrenowałem i jakieś doświadczenie już zebrałem. Pracowałem z różnymi trenerami i od każdego dużo wyciągnąłem. Mam nadzieję, że podzielę się tym doświadczeniem i będę pomagał zarówno na boisku jak i w szatni.

- Pierwszy mecz w nowym sezonie gracie z Widzewem Łódź na wyjeździe. Prawdopodobnie będzie tam 17 tys. kibiców, którzy będą wspierać swój zespół. Jak się gra w takich warunkach?
- Trzeba skupić się na meczu. Atmosfera i tak będzie bardzo fajna. Każdy z nas musi wyjść skoncentrowany na tym, żeby osiągnąć jak najlepszy rezultat. Nie słuchać tego, co się dzieje dookoła, po prostu się wyłączyć. W swojej karierze grałem mecz przy 40 tysiącach kibiców. Na boisku się tego aż tak nie odczuwało, człowiek był cały czas skoncentrowany na piłce. Wydaje mi się, że to jest właśnie klucz do sukcesu.

- Co musi się stać, żeby w czerwcu przyszłego roku mógł Pan powiedzieć „to był udany sezon”?
- Przede wszystkim Olimpia musi być na jak najwyższym miejscu. To jest podstawa. I każdy z nas, cały zespół musi grać dobrze. Chciałbym, żeby kibice mogli o nas powiedzieć: to jest dobry zespół. O awansie nikt na razie nie będzie mówił, ale gra się o to, żeby zająć jak najwyższe miejsce. I my będziemy do tego dążyć.