Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

3 czerwiec

Komentarze po meczu Olimpia Elbląg - Rozwój Katowice

Komentarze po meczu Olimpia Elbląg - Rozwój Katowice

- Cieszymy się z tego zwycięstwa i z tego, że w końcu wygraliśmy w Elblągu – mówili zgodnie Radosław Stępień, pomocnik Olimpii i Adama Boros, szkoleniowiec żółto-biało-niebieskich. Olimpia Elbląg zakończyła rozgrywki zwycięstwem 1:0 nad Rozwojem Katowice, ale trener jest już myślami przy następnym sezonie.

Radosław Stępień w 62. minucie huknął nie do obrony i strzelił jedyną bramkę w sobotnim meczu pomiędzy Olimpią Elbląg, a Rozwojem Katowice. Goście nie potrafili pokonać Wojciecha Daniela i żółto-biało-niebiescy po raz pierwszy na wiosnę podnieśli z elbląskiej murawy trzy punkty.

- Nie czuję się bohaterem. To jest sport zespołowy, wszyscy walczyliśmy, aby przełamać złą passę w meczach u siebie, no i udało się. Zwycięstwo należy się jednak całej drużynie, nie tylko mnie – mówił po meczu Radosław Stępień.

Ambicja wzięła górę

Od pierwszych minut olimpijczycy pokazywali, że chcą w końcu wygrać na własnym terenie. A przy okazji można było zobaczyć, dlaczego kibice musieli czekać aż do czerwca na wygraną swojego klubu w Elblągu. Przez godzinę z minutami dziesięciu młodzieżowców z Rozwoju mogło mieć nadzieję, że punkt z Elbląga wywiozą, mimo że gospodarze atakowali ich bramkę raz za razem. I marnowali jedną okazję za drugą.

- Każdy sportowiec ma jakąś ambicję. Chcieliśmy zmazać tę plamę, jaką zostawiliśmy, nie wygrywając do tej pory na własnym boisku. Udało się nam, wygraliśmy, z tego się cieszymy. Fajnie było na koniec sezonu zagrać taki mecz i się przełamać – mówił Radosław Stępień.

- Mieliśmy do czynienia z zespołem, który grał niskim pressingiem, schowany na swojej połowie, skoncentrowany na tym, żeby skutecznie skontrować. Sami wiemy, że nie są to łatwe mecze: w tego typu grze, jeżeli nie otworzy się szybko wyniku, to z każdą minutą jest coraz trudniej. Do tego pogoda, końcówka sezonu... Bardzo się cieszymy z tych trzech punktów, dlatego że jest to pierwsze zwycięstwo na naszym obiekcie na wiosnę – tymi słowami Adam Boros podsumował sobotni mecz.

Adam Boros: Sezonu nie straciliśmy

Sezon 2017/2018 się zakończył, a teraz przyszedł czas na zmiany. - Uważam, że tego sezonu nie straciliśmy. Wprowadziliśmy szeroką grupę młodzieży. Sytuacje, w których młodzi chłopcy, wychowankowie naszej akademii, mieli okazje grać czasami w zbyt dużym wymiarze były spowodowane m.in. urazami. Ale to jest potencjał, to jest coś, czego nie wypracuje się w treningu. Oni zaliczyli dużo minut: Michał Balewski, Eryk Filipczyk, Kacper Korkliniewski – to jest nasz kapitał, który zaprocentuje w przyszłości - mówił Adam Boros.

Mimo że wiosnę Olimpia zaczynała na piątym miejscu z niewielką stratą do miejsca barażowego, do I ligi w tym sezonie nie udało się awansować. Kibice i piłkarze muszą zadowolić się szóstym miejscem.

- Myślę, że sytuacja na wiosnę mogła się potoczyć inaczej. Wąska kadra, przy tym urazy. Nie chcę szukać usprawiedliwień, ale w sporcie, aby cel mógł się zrealizować, to wszystkie czynniki muszą się zgrać, łącznie z takim sportowym fartem. Tego też nam zabrakło: kilka pomyłek sędziowskich i szybko wpadliśmy w dołek, z którego trudno wyjść właśnie młodym chłopakom – kontynuował szkoleniowiec Olimpii.

Teraz piłkarzy czeka udział w Olimpijskich Dniu Dziecka (wtorek, godz. 17.00; stadion przy ul. Moniuszki) i czas na urlopy. Do zajęć wrócą 25 czerwca. - Mam nadzieję i jestem przekonany, że naszym celem na następny sezon będzie zbudowanie silniejszego zespołu, bardziej obszernego jeżeli chodzi o ilość zawodników. Korekty w składzie są niezbędne, bo wiemy, że nie wszyscy zawodnicy spełnili oczekiwania, jakie wobec nich mieliśmy – mówił Adam Boros. - Nowi zawodnicy to nie będą uzupełnienia, to muszą być wzmocnienia. Szczególnie w ofensywie.