Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

10 maj

Zbiór wspomnień z meczów z Radomiakiem

Zbiór wspomnień z meczów z Radomiakiem

W latach osiemdziesiątych gdy grała Olimpia, zamiast do „Jagiellonki” szło się na Agrykola podziwiać jak strzela „Szabelka”. Mecze „żółto-biało-niebieskich” były przyjemnością i atrakcją dla elblążan. W XXI również zdarzało się, że „na Olimpii” robiło się tłumnie, ale bywało także niebezpiecznie. 

Spotkaniom Radomiakiem od zawsze towarzyszą niesamowite emocje czysto piłkarskie, ale także te związane z oprawami kibiców. Bilans konfrontacji jest naprawdę bogaty. Na przestrzeni blisko 40. lat, w meczach Olimpii z Radomiakiem było wszystko: świetne oprawy ultras, chuligańskie wybryki, czerwone kartki na boisku, Olimpia uzależniona od wyniku Radomiaka, niespodziewane rezultaty. Wszystko czego potrzebuje kibic piłkarski. Zapraszamy na przegląd najciekawszych epizodów związanych z Olimpią i Radomiakiem.

“Karny” mecz

Dość świeże wspomnienie, ostatnia wygrana Olimpii z Radomiakiem w 2016 roku. Przed meczem skazywano Olimpię na pożarcie, wszystkie statystyki były po stronie drużyny gości. Pierwsza bramka padła szybko, już 8 minucie. W pomeczowej relacji opisaliśmy gola tak: “znakomitym otwierającym podaniem popisał się Radosław Bukacki, a to co zrobili Paweł Piceluk i Patryk Sokołowski nie powstydziliby się piłkarze ręczni Meble Wójcik. Klasyczna „krzyżóweczka”, zmiana pozycji i kiedy wydawało się, że Sokołowski odda strzał, zaskoczył wszystkich i zagrał do Piceluka, który zachował zimną krew i pewnym strzałem wpakował piłkę do siatki przeciwników”. Pod koniec pierwszej połowy Jakub Bojas popisał się znakomitym rajdem, mijał obrońców jak slalomowe tyczki i pięknym podaniem wystawił piłkę Radosławowi Stępniowi, który podwyższył na 2:0.
W trakcie pierwszej połowy kibice Olimpii zaprezentowali część specjalnej oprawy. Były race w kolorach żółtym, białym i niebieskim, głośny doping i huki petard, które spowodowały przerwanie gry na ok. 2 minuty.
W drugiej połowie doszło do niecodziennego zdarzenia. Proszę sobie wyobrazić, że w jednym meczu podyktowano aż 4 rzuty karne. Najpierw Łukasz Pietroń strzelił na 3:0 i wydawało się, że jest po meczu. Jednak w 68 i 73 minucie dwa rzuty karne pewnie na bramki zamienił Leonardo Pereira. Ten szalony mecz zakończył kolejny karny i ponownie wykonywany przez Pietronia, który strzałem nie do obrony ustalił wynik na 4:2. - “To był szalony mecz” - przyznał po spotkaniu trener Olimpii Adam Boros. - “Rzadko ogląda się widowisko, w którym sędzia dyktuje cztery rzuty karne i to w jednej połowie! Gratuluję mojemu zespołowi i cieszę się z kompletu punktów”.

Olimpia vs. Radomiak - magnes dla kibiców
Sezon 1981/82. Olimpia beniaminkiem drugiej ligi. Jesienią obie drużyny zmierzyły się w Radomiu. 4 października 1981 r. mecz oglądało 7 tysięcy widzów. Olimpia po trzech przegranych z rzędu, najpierw zremisowała 0:0 z Avią Świdnik, by w końcu zaliczyć serię udanych meczów z bardzo dobrą grą. Zwycięstwo 3:1 z Zawiszą Bydgoszcz, a potem wspomniany mecz z Radomiakiem. Olimpia po bramce Spychalskiego prowadziła 1:0 do 80 minuty, ale ostatecznie zremisowała z wyżej notowanym przeciwnikiem.
Rewanż 9 maja 1982 roku w Elblągu i ponownie remis 1:1. Na trybunach w Elblągu…
4 tysiące widzów! Oczywiście obecny stan Stadionu Miejskiego nie pozwala na przyjęcie takiej ilości kibiców, a poza tym zainteresowanie elbląska piłką jest zdecydowanie mniejsze.

Debiut trenerski Biangi
Sezon 2003/2004, w którym Olimpia – dzięki rezygnacji Stomilu Olsztyn – utrzymała się w III lidze. Drużynę do sezonu przygotowywał duet trenerski Adam Fedoruk i Czesław Michniewicz (obecny trener kadry Polski U-21). W zapowiedziach przedsezonowych obaj trenerzy podkreślali, że w nadchodzącym sezonie Olimpia stanie się silnym trzecioligowcem. Niestety, wyniki pozostawiały wiele do życzenia i postanowiono rozstać się z trenerem Fedorukiem (Michniewicz odszedł wcześniej do pierwszoligowego Lecha Poznań).
Władze klubu zakontraktowały trenera Andrzeja Biangę, byłego piłkarza Olimpii (reprezentował Olimpię do 1989 r.; w jubileuszowym roku 2016 został wybrany do „jedenastki 70-lecia” klubu). Pierwszym meczem pod wodzą Biangi było spotkanie z Radomiak Radom (4 października 2003 r.).
Mecz szybko zyskał miano spotkania atrakcyjnego, w końcu na Agrykola 8 przyjechał lider, a poza tym (nie licząc drużyn z Warszawy) była to drużyna z większego miasta niż Elbląg. Najważniejszym jednak argumentem była zorganizowana grupa kibiców, która jeździła z Radomiakiem na wszystkie mecze. Szykował się więc „pojedynek na doping”. Elbląscy kibice zmobilizowali bardziej niż zawsze.
Drużyna prowadzona po raz pierwszy przez Biangę, wspierana głośnym dopingiem elbląskiego „młyna”, wspaniale weszła w mecz. Zmotywowani, agresywni w grze, nie przypominali drużyny, która nie potrafiła wygrać od 9 spotkań. Koncertową partię rozgrywał Marcin Sierechan, który po piętnastu minutach miał ustrzelony dublet. Konsternacja i kompletne uciszenie grupy kibiców Radomiaka. Zupełnie inaczej na drugim łuku Stadionu Miejskiego. Euforia! Radomiak przed przerwą strzela bramkę kontaktową, ale ostatecznie przegrywa spotkanie.
Owacja dla zawodników i zwycięskiego w debiucie trenera Biangi. Podziękowania zawodników dla kibiców, którzy w „starciu na doping” okazali się zdecydowanie lepsi.

Los Olimpii w … nogach Radomiaka
Co ciekawe dalej jesteśmy w sezonie 2003/2004. Jesienią tylko trzy zwycięstwa (m.in. z Radomiakiem) i było jasne, że Olimpia będzie bronić się przed spadkiem. W przerwie zimowej z drużyn odszedł podstawowy bramkarz Bartosz Białkowski (obecnie gra na zapleczu Premier League w Ipswich Town F.C.). Runda wiosenna w wykonaniu Olimpii to zjawisko ciężkie do wytłumaczenia. „Żółto-biało-niebiescy” nie potrafili wygrywać z drużynami również walczącymi o utrzymanie, za to komplet punktów zdobywali z czołowymi zespołami ligi (po 3:0 z Gwardią Warszawa i MZKS Kozienice). Ostatecznie widmo spadku było coraz bardziej prawdopodobne. Po zakończeniu sezonu spadek stał jednak pod znakiem zapytania.
Do II ligi awansowała drużyna Mławianki Mława, zaś drugi Radomiak Radom o promocję do wyższej klasy musiał wywalczyć w barażu. Przy ewentualny zwycięstwie Radomiaka, Olimpia miała szansę na pozostanie w lidze. Elbląscy kibice zaczęli trzymać kciuki za radomian. Jeśli awansują, to z III ligi spadłyby 2 drużyny. Pewny był spade Pogoni Zduńska Wola. Na przedostatnim miejscu znalazła się Olimpia i Ruch Wysokie Mazowieckie. Sytuacja bezprecedensowa – obie drużyny zgromadziły identyczną liczbę punktów, a w bezpośrednich starciach dwukrotnie padł wynik 0:0. Radomiak ostatecznie okazał się lepszy w barażu od Tłoki Gorzyce. Oznaczało to rozegranie barażu o utrzymanie w III lidze. Mecz na terenie neutralnym, na stadionie ŁKS Łódź. Jednak cały piękny sen o utrzymaniu prysł! Olimpia przegrała 3:0.

Tłumy, chuligani, świetni ultrasi
16 września 2006 zagraliśmy z Radomiakiem na Agrykola 8. Przed meczem trwała wielka mobilizacja kibiców. “Wszyscy na biało” – tak brzmiał apel fanów Olimpii. I tak się stało.
Tego dnia A8 było białe! Ponad 3 tysiące widzów (chodź oficjalnie frekwencja wynosiła 2 tysiące – trzeba było zaniżać ze względu na oficjalną pojemność stadionu) dopingowała Olimpię przez cały mecz, a elbląscy ultrasi przygotowali oprawę, która jeszcze długo po meczu była szczerze chwalona na kibicowskich forach internetowych. Lekką rysą było chuligańskie zajście części elbląskich kibiców, którzy w pewnym momencie meczu wbiegli na murawę udając się pod sektor radomskich kibiców. Doszło do starć. Napięcie! Sędzia przerywa mecz. Na szczęście policja skutecznie zainterweniowała. W innym przypadku przedwczesne zakończenie meczu i walkower dla Radomiaka.
Trzy czerwone kartki (Olimpia kończyła mecz w dziewiątkę), dwie bramki. Olimpia strzeliła z rzutu karnego, straciła 5 minut przed końcowym gwizdkiem. Podział punktów, który przed meczem Olimpia brałaby w ciemno, ale po spotkaniu zarówno kibice jak i piłkarze czuli niedosyt.