Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

21 kwiecień

Bardzo zimny prysznic (video)

Bardzo zimny prysznic (video)

98 sekund potrzebowali piłkarze ŁKS - u, aby strzelić pierwszą bramkę w meczu z Olimpią Elbląg. Następnie goście dołożyli jeszcze cztery i rozgromili żółto-biało-niebieskich. Olimpia nie była w stanie przeciwstawić się łódzkiej drużynie i przegrała zasłużenie. Olimpia Elbląg - ŁKS Łódź 0:5.

2,5 tysiąca kibiców na stadionie przy ulicy Agrykola - frekwencyjny rekord sezonu to jedyna dobra informacja na temat dzisiejszego meczu Olimpii z ŁKS-em. Goście obnażyli (w dość brutalny sposób) wszystkie słabości podopiecznych Adama Borosa. Żółto-biało-niebiescy tylko raz zagrozili poważnie bramce Michała Kołby – w 17. minucie silnie z dystansu strzelał Radosław Stępień. Bramkarz ŁKS-u z najwyższym trudem odbił piłkę na rzut rożny.
Wówczas Olimpia przegrywała jednak już 0:1 i to od drugiej minuty spotkania, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w zamieszaniu pod bramką Wojciecha Daniela najlepiej odnalazł się Jewhen Radionov, dając prowadzenie ŁKS-owi.
Gospodarze nie byli w stanie zagrozić (poza wyżej opisaną jedyną sytuacją) bramce ŁKS-u. Nie funkcjonowała ani obrona, ani pomoc, ani atak. Łodzianom udało się zneutralizować skrzydła – Rafał Lisiecki i Mateusz Szmydt nie mieli okazji stworzyć zagrożenia. A ŁKS cierpliwie dążył do strzelenia drugiej bramki. I w 31. minucie spotkania dopiął swego: dośrodkowanie ze skrzydła wykończył Piotr Pyrdoł z bliska pakując piłkę do bramki.
W drugiej połowie można było mieć nadzieję, że Olimpia powalczy chociaż o honorowe trafienie. Na A8 oglądaliśmy już spotkania, w których po słabej pierwszej części, w drugiej żółto-biało-niebiescy wychodzili i walczyli. Tym razem niestety tak nie było.
Łodzianie chcieli uniknąć sytuacji ze swojego ostatniego meczu z GKS Bełchatów, kiedy to wygrywali 2:0, remisując ostatecznie 2:2. Robili więc wszystko, żeby historia się nie powtórzyła. W 67. minucie Jewhen Radionov otrzymał podanie z głębi pola, miał mnóstwo czasu, żeby ustawić sobie piłkę i ładnym strzałem nie dał żadnych szans Wojciechowi Danielowi. Cztery minuty później Olimpię dobił Piotr Pyrdoł. Kontra ŁKS-u, ładna dwójkowa akcja Piotra Pyrdoła i Wojciecha Łuczaka zakończona strzałem tego ostatniego. Wojciech Daniel obronił pierwszy strzał, następnie dobitkę Wojciecha Łuczaka, nie zdołał jednak opanować piłki, a najszybciej dopadł do niej Pyrdoł, który dopełnił formalności.

Piąta bramka padła z rzutu karnego. Michał Balewski w 79. minucie sfaulował piłkarza gości w polu karnym. Pewnym egzekutorem okazał się Maksymilian Rozwandowicz. - Musimy ten mecz przeanalizować i jak najszybciej o nim zapomnieć – mówił Adam Boros, trener Olimpii Elbląg, na pomeczowej konferencji.
Czasu za dużo nie ma, bo już w środę Olimpia jedzie do Wejherowa. Rywalem żółto-biało-niebieskich będą rewelacja wiosny – Gryf. Z kolei w następną sobotę mecz w Bełchatowie. Przed trenerem Adamem Borosem trudne zadanie mentalnego pozbierania drużyny do kupy.

Olimpia Elbląg – ŁKS Łódź 0:5 (0:2)
0:1 – Radionov (2 min.), 0:2 – Pyrdoł (31. min), 0:3 – Radionov (67. min), 0:4 – Pyrdoł (71. min.), 0:5 – Rozwandowicz (80 min., karny)

Olimpia: Daniel – Balewski, Lewandowski, Wenger, Filipczyk (60' Kiełtyka), Lisiecki, Niburski (32' Szołtys), Danoewski (72' Korkliniewski), Stępień, Szmydt (66' Kolosov), Kurbiel

Sebastian Malicki (portel.pl)


Skrót meczu