Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

24 marzec

Żółto-biało-niebieskie DNA

Żółto-biało-niebieskie DNA

92 zwycięstw, 34 remisy i 24 porażki, a nie wliczyliśmy spotkań towarzyskich i pucharowych z ubiegłego sezonu, kiedy w Wojewódzkim Pucharze Polski grała Olimpia II. W meczu żółto-biało-niebieskich z Gwardią Koszalin Adam Boros obchodził jubileusz – 150 mecz w roli szkoleniowca Olimpii Elbląg

Sezon 2013/2014 nie był dla Olimpii udany. W wyniku reformy II ligi, dwie grupy miały zostać połączone w jedną. Wiązało się to ze spadkiem ponad połowy drugoligowych zespołów z ligi. To skazywało Olimpię na walkę o utrzymanie.
Sytuacja po rundzie jesiennej była zła. Zespół zajmował 11. miejsce w tabeli – grę w II lidze w następnym sezonie gwarantowała ósma lokata. Drużynę prowadził Oleg Raduszko, ale zarząd klubu nie do końca był zadowolony z osiągnięć drużyny. Z powodu choroby pierwszego trenera w ostatnich trzech meczach rundy jesiennej zespół poprowadził Dariusz Kaczmarczyk, drugi trener zespołu. W trzech meczach zdobył cztery punkty.
- Gdyby nie reforma rozgrywek jedenaste miejsce byłoby dość satysfakcjonujące, zwłaszcza, że nastąpiło połączenie klubów i duża reorganizacja. Niestety mamy reformę i spada aż dziesięć zespołów. Chcemy się utrzymać, a właściwie awansować do tej nowej drugiej ligi, bo chyba w takich kategoriach to należy traktować. Podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy z trenerem Raduszko – mówił na konferencji prasowej w grudniu 2013 roku Paweł Guminiak, prezes Olimpii Elbląg.

Dziękuję za zaufanie
Tymczasem w niedalekim Tolkmicku swoją przygodę z Barkasem kończył Adam Boros. Trener, który miał już sukcesy: awans z Concordią Elbląg do II ligi awans z Barkasem do III ligi. A przy okazji miał za sobą piłkarską przeszłość w Olimpii. Zarząd zdecydował się zatrudnić Adama Borosa i podpisano umowę. Pierwszy cel: utrzymać w Elblągu II ligę.
- Dziękuję za zaufanie. Dla mnie to duże wyzwanie. To jest klub w którym się wychowałem, będzie więc to dla mnie coś więcej niż praca szkoleniowa. Ważne jest to, co dzieje się w tym klubie od pewnego czasu. Ten kierunek jest jasny – mówił Adam Boros na konferencji prasowej w grudniu 2013 roku podczas której zaprezentowano go jako nowego szkoleniowca.
- To był naturalny wybór. Człowiek z Olimpii, człowiek stąd. Podjęliśmy decyzję jako zarząd, jako ci, którzy po połączeniu klubów chcieli zmieniać pewne spojrzenie na Olimpię. I dzisiaj widzimy, że była to dobra decyzja – tak dzisiaj Paweł Gumiak wspomina decyzję o zatrudnieniu Adama Borosa w Olimpii.
Pierwszy raz na ławce Olimpii w roli szkoleniowca Adam Boros usiadł w towarzyskim meczu z ekstraklasowym wówczas Zawiszą Bydgoszcz. Spotkanie zakończyło się porażką olimpijczyków 2:3, a dwie bramki dla elbląskiego zespołu zdobył Tomasz Sedlewski. Pierwszy oficjalny mecz pod wodzą nowego szkoleniowca Olimpia rozegrała z Pruszkowie. I nie był to debiut o jakim Adam Boros marzył. Do przerwy żółto-biało-niebiescy remisowali 1:1 (bramkę strzelił niezawodny Anton Kolosov). Punkty uciekły w końcówce meczu, kiedy drugiego gola dla Znicza strzelił Adrian Paluchowski.
Mimo kiepskiego debiutu cel postawiony przed Adamem Borosem wydawał się na wyciągnięcie ręki. O II lidze dla Olimpii miał zadecydować ostatni mecz: do szczęścia żółto-biało-niebieskim potrzebne było zwycięstwo na własnym boisku ze Stalą Mielec. Zaczęło się fantastycznie: w 10 minucie Oleg Ihim strzelił bramkę dla 1:0 dla gospodarzy. Potem było gorzej: goście strzelili dwie bramki i humoru żółto-biało-niebieskim nie poprawiła samobójcza bramka Mateusza Załuckiego na 2:2. Do pełni szczęścia zabrakło jednego punktu.
Kolejny sezon żółto-biało-niebiescy zaczęli w podlasko-warmińsko-mazurskiej grupie III ligi.
- Cel jest jasny, chcemy po tym sezonie wrócić do drugiej ligi – mówił wtedy prezes Olimpii Paweł Gumiak na przedsezonowej konferencji prasowej.
Taki sam cel miał też inny spadkowicz z II ligi – Olimpia Zambrów. I to wyścig pomiędzy tymi dwoma drużynami był ozdobą całego sezonu. Niemal przez całą jesień elblążanie gonili imienniczkę z Zambrowa. Goniła, goniła i dogoniła: w ostatnim meczu rundy jesiennej na Agrykola 8 żółto-biało-niebiescy pokonali bezpośredniego rywala 1:0 po bramce Jakuba Bojasa w 82. minucie i zasiedli na fotelu lidera. Na krótko, bo w dwóch pierwszych meczach rundy wiosennej (które zostały rozegrane jesienią 2014 r.) zdobyli tylko punkt (remis z Concordią Elbląg i porażka ze Zniczem Biała Piska) i zespół z Zambrowa wrócił na pierwsze miejsce w tabeli. Wiosną obie Olimpie zażarcie walczyły o pierwsze miejsce w tabeli i możliwość gry w barażach o II ligę. Wszystko miało się rozstrzygnąć w ostatnim meczu ligowym: olimpijczycy z Elbląga potrzebowali wygrać. W Zambrowie powtórzył się horror z ostatniego meczu w II lidze. Bramkę na 1:0 dla żółto-biało-niebieskich strzelił w 27 minucie Damian Szuprytowski. Po przerwie Olimpia Zambrów wyrównała i to ona zagrała w barażach o II ligę (które wygrała i awansowała). Znowu zabrakło jednego punktu.

Nikt by się nie zdziwił
Półtora sezonu: dwa postawione cele i dwa cele niezrealizowane. Pucharowa przygoda też bez sukcesów. Gdyby zarząd Olimpii wtedy zwolnił Adama Borosa, nikt by się nie zdziwił. Ale Paweł Gumiak postanowił zaryzykować i dał trenerowi jeszcze jedną szansę.
- Patrzymy w przyszłość długofalowo. Cel pracy Adama w Olimpii był długofalowy, nie krótkofalowy. Celem był awans i ten awans osiągnęliśmy. W piłce nie zawsze udaje się awansować, inni też rywalizują, nie zawsze udaje się utrzymać. To jest sport. Pamiętajmy, że spadek nie był „normalny”, tylko przy reformie rozgrywek. Brak awansu też był można powiedzieć dziwny: dwa zespoły uzbierały po 80 kilka punktów, co bardzo rzadko się zdarza. Decydował ostatni mecz i niestety zamiast zwycięstwa, które było nam potrzebne padł remis, który nie pozwolił nam wejść do baraży. Ale w celu długofalowym nie ma miejsca na zmiany, trzeba być konsekwentnym i cierpliwym. A efekt, jak widać można osiągnąć – mówił prezes Olimpii po czwartym roku pracy Adama Borosa jako trenera żółto-biało-niebieskich,
Sezon 2015/16 Olimpijczycy przeszli jak burza. Po 34 kolejkach mieli na koncie 86 punktów (7 więcej niż wicelider), 115 bramek strzelonych i tylko 17 straconych. Przez cały sezon nikt nie wywiózł z Elblaga kompletu punktów, a tylko trzy zespoły wywalczyły remis. Ciekawostką z tamtego sezonu jest... oddanie się Adama Borosa do dyspozycji zarządu po bezbramkowym remisie ze Zniczem Biała Piska.
- Być może nadszedł taki czas, żeby wykonać coś w tym kierunku i zacząć punktować. Niech zarząd oceni moją pracę – mówił Adam Boros na konferencji prasowej 26 września 2015 roku.
Ale wygranie ligi do awansu nie wystarczyło. Trzeba było jeszcze wygrać baraże – los skrzyżował ekipę Adama Borosa z Motorem Lublin – zwycięzcą grupy podkarpacko – lubelskiej. Olimpia nie była uznawana za faworyta. I co? I specjalnie się tym nie przejęła: w Lublinie wygrała 1:0, a w Elblągu 2:1. Powrót do II ligi stał się faktem.
Beniaminek miał w II lidze walczyć utrzymanie. Tymczasem pierwszą jesień po powrocie na drugoligowe stadiony kibice zapamiętali z remisów – gdyż takimi wynikami najczęściej kończyły się mecze Olimpii. Warto wspomnieć o pierwszym meczu w II lidze: w spotkaniu z Rakowem Częstochowa Olimpia była skazana na pożarcie, tymczasem mecz zakończył się remisem 2:2. W kolejnym spotkaniu z Polonią Bytom, Wojciech Daniel w 90. minucie obronił rzut karny dający remis. Powagi sytuacji dodaje fakt, że bramkarz żółto-biało-niebieskich grał ze złamanym palcem u ręki. Były też takie remisy jak ten z Polonią Warszawa, gdzie Olimpijczycy zwycięstwo w końcówce spotkania. Sezon w roli beniaminka żółto-biało-niebiescy zakończyli na piątym miejscu, a do zajęcia czwartej pozycji dającej baraż o I ligę zabrakło niewiele.
Ostatnia runda w wykonaniu Olimpii pokazała, że jak drużyna jest „w gazie”, to "sky is the limit". Oczywiście pobyt Adama Borosa w Olimpii to nie tylko pasmo sukcesów. Do minusów należy brak sukcesów w rozgrywkach pucharowych.

Co mówią inni
Warto też zwrócić uwagę na to, co o trenerze mówią inni. Przykład najnowszy: Damian Szuprytowski podczas konferencji prasowej, na której pożegna się z Olimpią (12 stycznia) powiedział o trenerze tak:
- Chciałem podziękować trenerowi Borosowi, bo bardzo się przy nim rozwinąłem. W ostatnich meczach przesunął mnie na pozycję nr dziesięć, gdzie miałem dużo swobody, mogłem kreować akcje, byłem cały czas pod grą. To była dobra decyzja zarówno dla mnie jak i dla zespołu – mówił były już pomocnik elbląskiego zespołu.
- Adam Boros to bez wątpienia jeden z najlepszych szkoleniowców pracujących obecnie w drugiej lidze. Jeszcze przed pracą w Olimpii był w stanie budować drużyny, które później okazywały się najlepsze w swoich ligach i świętowały awanse do wyższych klas rozgrywkowych. Podobnie jest przy Agrykola, gdzie trener Boros stworzył zespół, który po awansie do drugiej ligi, bez znacznych wzmocnień, już drugi sezon zajmuje czołowe lokaty w lidze. Oczywiście kibicom marzą się awanse, ale patrząc racjonalnie Olimpia to już drugi rok jedyna drużyna z czuba tabeli, która praktycznie bez wzmocnień, a wręcz sukcesywnie tracąca zawodników jest w stanie radzić sobie w rywalizacji. Oczywiście największa w tym zasługa właśnie trenera Borosa, który potrafił właściwie układać te przysłowiowe klocki. Cieszy fakt, że w Olimpii pracuje obecnie szkoleniowiec związany z klubem, dla kogo to miejsce jest wyjątkowe i ważne. Być trenerem w „swoim" klubie to oczywiście większa presja dla szkoleniowca, ale też dodatkowa mobilizacja dla zawodników. Przez rok, w którym miałem przyjemność pracować z trenerem Adamem Borosem, tę właśnie dodatkową mobilizację czuło się na każdym kroku, a ona także bardzo buduje i zespół i wynik - dodał Piotr Zając, w ubiegłym sezonie drugi trener Olimpii.
W II lidze tylko Krzysztof Kapuściński (Błękitni Stargard) siedzi na ławce trenerskiej swojego zespołu dłużej. Od ekstraklasy do II ligi od tego duetu nie ma dłużej pracujących trenerów. Warto jednak zwrócić uwagę na III ligę, gdzie w Lechii Dzierżoniów, Zbigniew Soczewski trenuje już 24 czerwca 2010r. W naszym regionie dłużej od Adama Borosa na ławce siedzi trener Huraganu Morąg Czesław Żukowski (od 25 czerwca 2013r., kiedy powrócił na ławkę drużyny z Morąga).

Bilans robi wrażenie
Pod wodzą Adama Borosa Olimpia rozegrała 150 spotkań. Bilans robi wrażenie (nawet, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że w dwóch sezonach w III lidze Olimpia ogrywała prawie każdego): 92 zwycięstw, 34 remisów i 24 porażki. Z tym, że pucharowy remis z Ruchem Zdzieszowice na początku obecnego sezonu (3:3 po dogrywce) zaowocował porażką w karnych.
Nie wliczyliśmy tu spotkań towarzyskich i rozgrywek Wojewódzkiego Pucharu Polski w ubiegłym sezonie, gdzie żółto-biało-niebiescy występowali pod nazwą Olimpii II. Wliczyliśmy za to trenerowi mecz, na którym oficjalnie nie mógł wystąpić w roli pierwszego szkoleniowca z powodu kary nałożonej wcześniej przez sędziów.
Co dalej z Adamem Borosem w Olimpii? Szkoleniowiec zapowiada walkę o awans na zaplecze ekstraklasy. I trudno mu nie wierzyć, patrząc na dotychczasowe osiągnięcia. Jeżeli nawet nie uda się w tym sezonie, to w następnym... A tekst zakończymy przyśpiewką: "Jak tak dalej będziesz grał, ekstraklasę będziesz miał". Czego sobie, Adamowi Borosowi i Olimpii życzymy.

Autor: Sebastian Malicki
portel.pl