Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

4 marzec

Adam Boros: Gramy o awans

Adam Boros: Gramy o awans

Wywiad od naszego patrona medialnego portel.pl: Po rundzie jesiennej Olimpia znalazła się w sytuacji umożliwiającej włączenie się do walki o awans na zaplecze ekstraklasy. Całą zimę zadawaliśmy sobie pytanie jak żółto-biało-niebiescy przygotują się do rundy wiosennej. O tym rozmawiamy z trenerem Olimpii Adamem Borosem.

Sebastian Malicki: - Na co stać Olimpię w rundzie wiosennej?
Adam Boros: - Olimpię stać na taką samą grę jaką prezentowała w drugiej części rundy jesiennej. Na co stać drużynę na początku rundy dowiemy się najszybciej za tydzień; jak wiemy przełożono pierwszą kolejkę wiosenną. Nie jest pewne, czy druga wiosenna kolejka zostanie rozegrana w terminie. Być może dopiero mecz z Gryfem Wejherowo będzie okazją do zweryfikowania naszej dyspozycji. Robiliśmy ostatnio badania wydolnościowo - szybkościowe, widać, że nie wszyscy zdążyli się jeszcze odpowiednio zregenerować. Po okresie przygotowawczym to zmęczenie schodzi z zawodników w różnym tempie. To jest ważne w kontekście odpowiedniego startu. Natomiast jeśli chodzi o zespół, to sytuacja jest w miarę stabilna. Wiemy, że odszedł Damian Szuprytowski, który był ważnym zawodnikiem, w trudnych momentach potrafił poderwać zespół. Powinniśmy uzupełnić to miejsce jednym zawodnikiem. Natomiast trudno dziś zawyrokować jaki będzie efekt finalny gry Olimpii.

- Z punktu widzenia trenera to opóźnienie startu rundy wiosennej to jest jakiś handicap dla Olimpii?
- Mamy problem z kontuzjami. Maciek Rozumowski jesienią podstawowy młodzieżowiec, jest wyłączony z gry na pół roku. Do tego z przewlekłą kontuzją zmaga się Michał Ressel; na szczęście trenuje już z pełnym obciążeniem i uczestniczy w grach. No i Michał Kiełtyka. Tutaj każda para nóg jest na wagę złota. A każdy dzień zwłoki działa na naszą korzyść.

- Opóźnienie startu może się odbić później. Przełożone mecze będą rozgrywane prawdopodobnie w środy. Nie obawia się trener maratonów w systemie mecz w sobotę, środę, sobotę w kontekście wąskiej kadry Olimpii?
- Może być z tym jakiś problem, ale nie musi. Czasami zawodnicy wolą tego typu rozwiązania, w którym mecze rozgrywane są w środku tygodnia. Są wtedy krótkie mikrocykle treningowe, w których poświęca się czas na regenerację, lekkie zajęcia techniczno - taktyczne i z powrotem wraca się do gry. Myślę że jeżeli będą nas omijały urazy to nie będziemy mieli z tym problemu.

- Czy ten handicap związany z opóźnieniem startu rundy dotyczy tylko Olimpii. Czy dla innych zespołów przesunięcie pierwszej kolejki też jest korzystne?
- Trudno powiedzieć. Obserwujemy, przyglądamy się rynkowi transferowemu, ruchom poszczególnych zespołów. W jednych przypadkach są to ruchy większe, w innych mniejsze. Duża ilość zmian może spowodować brak odpowiedniego zgrania drużyny, przynajmniej w początkowej fazie. Myślę, że te zespoły, które porobiły kosmetyczne korekty w składzie i przygotowywały się pod pierwszy mecz, nie potrzebowały dużej ilości sparingów, gdyż mają dużą stabilizację w składzie, najbardziej odczują to opóźnienie.

- Po odejściu Damiana Szuprytowskiego były oczekiwania co do wzmocnień, transferów do Olimpii. Tymczasem pojawili się tylko juniorzy. Dlaczego nie było transferów?
- Nasi wychowankowie z drużyny juniora starszego nie pojawili się teraz, mówię tu o Balewskim, Filipczyku, Wieliczce, Rozumowskim. Oni trenują z nami od roku, niektórzy dłużej. Przyglądaliśmy się obecnie młodzieży z drużyny juniora młodszego, która najbardziej rokuje na przyszłość. Chcemy wiedzieć czym dysponujemy w jeszcze młodszych grupach, chcemy tym chłopcom dać szansę na treningi z pierwszą drużyną, żeby wzajemnie się poznać. I taki był cel zapraszania ich na nasze zajęcia. Jeżeli chodzi o transfery, to wcale nie jest to prosta sprawa. Żeby ich dokonać to po pierwsze: trzeba mieć na to środki, po drugie: trzeba zachować zdrowy rozsądek. Szukaliśmy konkretnych zawodników na konkretne pozycje. Potrzebujemy zawodnika na pozycję 9 -10, który podniesie poziom rywalizacji. Chcieliśmy znaleźć piłkarza, który byłby doświadczony, który wniósłby do zespołu odpowiednią jakość. W tej chwili jest na to najgorszy okres, jest mało wartościowych propozycji. Kontrakty zawodników kończą się z upływem sezonu. Czekaliśmy na moment kiedy kluby z wyższych klas rozgrywkowych będą zamykały swoje kadry żeby skorzystać z możliwości zagospodarowania kogoś do naszego zespołu . Mieliśmy na oku takiego zawodnika, ale nie wybrał drugiej ligi, zdecydował się przejść do zespołu z zaplecza ekstraklasy. Uważam, że nie stać nas na to, żeby strzelać w ciemno, ryzykować i ściągać zawodników co do których nie będziemy mieli pewności, że dadzą zespołowi oczekiwane wsparcie.

- Kto zastąpi Damiana Szuprytowskiego?
- Damian grał na skrzydle. Na bokach mamy Antka Kolosova, Kubę Bojasa, Rafała Lisieckiego, Mateusza Szmydta. W ostatniej fazie rundy jesiennej został przesunięty na „dziesiątkę” w miejsce Radka Stępnia. To była sytuacja, kiedy na skutek kartek Radek nie mógł grać w Katowicach. Damian na tej pozycji wypadł bardzo dobrze, później wygrał rywalizację. Na „dziesiątce” nadal mamy Radka Stępnia, może zagrać Michał Ressel, jest Patryk Wieliczko, Bartek Danowski. Jesteśmy też w trakcie dopinania jedynego transferu. Dziś jest ostatni dzień okienka transferowego [z Adamem Borosem rozmawialiśmy 28 lutego – przyp. Red.] i sam jestem ciekawy, czy zdążymy sprowadzić zawodnika – w tej chwili rozwiązuje on kontrakt ze swoim klubem. To właśnie zawodnik na pozycję „dziewięć” i „dziesięć”. [już dzisiaj wiemy, że Olimpia Elbląg zakontraktowała Pawła Szołtysa - przyp. Red. zksolimpia.pl]

- Jak trener ocenia ten okres przygotowawczy. Był pechowy, kontuzjowany został Maciej Rozumowski, gra Olimpii w sparingach też była czasami daleka od oczekiwań.
- Nie ma co tutaj ukrywać, graliśmy słabo, jeżeli chodzi o to, co piłkarsko prezentowaliśmy w grach kontrolnych. Okres przygotowawczy to czas, który poświęcamy w głównej mierze na pracę nad wytrzymałością, siłą, ale to nas nie usprawiedliwia. W pierwszej fazie w sparingach brała udział duża grupa młodzieży, było widać dużą różnicę i to się odbijało na grze. Później nasilało się w zawodnikach zmęczenie, jednak niepojące było to, że w pewnych elementach swoich obowiązków taktycznych na boisku, niektórzy zachowywali się bardzo biernie, żeby nie powiedzieć niedbale. Obecnie pracujemy nad tym, żeby to zmienić, musimy być konsekwentni, nauczyć się skutecznie walczyć o piłkę, szczególnie w obrębie pola karnego, poprawić odpowiednie ustawienie w stosunku do przeciwnika. Wydaje się, że nie są to trudne rzeczy, ale takie błędy się pojawiały. I tutaj zmęczenie fizyczne i psychiczne powodowało, że w wielu zdarzeniach boiskowych zachowywaliśmy nie tak jak powinniśmy. A odbiór zewnętrzny mógł być jeden: wyglądało to słabo. Ale gdybym miał się tym przejmować, to by oznaczało, że nie znam tych chłopaków. A ja wiem na co ich stać. Pojawiały się błędy w naszej grze defensywnej. Ale mamy też rezerwy w grze ofensywnej: jesteśmy w stanie kreować więcej sytuacji ofensywnych i strzelać więcej bramek.

- Jakie cele sobie założyliście na tę rundę?
- Nasze cele sportowe się nie zmieniają. Jesteśmy w stanie odegrać w tej lidze ważną rolę. Mam nadzieję, że nie będzie takich wahań dyspozycji, jak to miało miejsce jesienią. Stać nas na to, bo już się lepiej znamy. Jesteśmy w stanie powalczyć o jedno z tych miejsc premiowanych jeżeli nie bezpośrednio awansem, to barażem. I jako ambitni ludzie będziemy do tego dążyli. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w każdym meczu trzeba będzie zostawić na boisku maksimum zdrowia, woli walki i ambicji, niejednokrotnie wyrwać przeciwnikom punkty z gardła. Bez tego nie ma mowy o końcowym sukcesie. Z mojej perspektywy jako szkoleniowca, byłego zawodnika i wychowanka tego klubu ważne jest, żeby wprowadzać młodzież. Tak, żebyśmy mieli satysfakcję z pracy Akademii, w której pracuje grupa zaangażowanych trenerów, z pracy, która przynosi efekty a my potrafimy te efekty wykorzystać.

- Czy to oznacza, że Patryk Wieliczko, Kacper Korkliniewski dostana na wiosnę więcej minut na boisku?
- Oczywiście i jestem przekonany, że Kacper Korkliniewski i Patryk Wieliczko jeżeli dostaną minuty w meczu, to szybko będą zdobywać doświadczenie i ogranie w tej lidze. Nie dotyczy to tylko tej dwójki. Wierzę, że również Eryk Filipczyk i Michał Balewski mocno zaakcentują swoją obecność w zespole. Mamy grupę zdolnej młodzieży.

- Podchodzicie już do tematu drugiej drużyny, która ma od przyszłego sezonu grać w IV lidze?
- Bardzo powoli. Myślę, że decyzje zapadną na przełomie maja i czerwca, kiedy będziemy wiedzieli czym dysponujemy w grupie juniorskiej. Niektórzy zawodnicy ukończą wiek juniora młodszego, kolejni przejdą w wiek seniora. I wtedy pewne rzeczy dopracujemy

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał Sebastian Malicki