Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

27 sierpień

Remis z Błękitnymi Stargard (video)

Remis z Błękitnymi Stargard (video)

Zero z tyłu, zero z przodu i ze Stargardu Olimpia wraca z jednym punktem. Po dość bezbarwnej pierwszej połowie, w drugiej części spotkania oba zespoły miały swoje okazje do strzelenia bramki na wagę zwycięstwa. Żadnej sytuacji jednak nie wykorzystały i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Trzeba jednak napisać, że w kilku przypadkach żółto-biało-niebieskich łut szczęścia uratował od straty bramki.

Zero po stronie straconych bramek... do takiej liczby defensywa Olimpii Elbląg swoich kibiców nie przyzwyczaiła. Bez liku było takich meczów, w których żółto-biało-niebiescy dominowali nad rywalem, robili z nim co chcieli, a i tak piłkę z własnej bramki trzeba było wyciągać.
W ubiegłym sezonie mecz w Stargardzie ewidentnie Olimpii nie wyszedł. 0:4 i niewykorzystany karny to są wspomnienia. Strzelić gola w Stargardzie żółto-biało-niebiescy nadal nie potrafią, tym razem jednak nie trzeba było wyjmować piłki z własnej bramki.
Pierwsze minuty spotkania obie drużyny wykorzystały na sprawdzenie aktualnej formy rywala, czyli dużo bezproduktywnego biegania w środku pola. W 8. minucie po raz pierwszy Wojciech Daniel zlikwidował zagrożenie pod swoją bramką. Mogło być groźnie, ale to elbląski bramkarz sprzątnął piłkę na przedpolu Patrykowi Włóce. W pierwszej części spotkania, to Błękitni prowadzili grę i stwarzali więcej sytuacji strzeleckich. Olimpia skupiła się na obronie, a bramkę zamierzała strzelić z kontry. Wojciech Daniel miał jeszcze podczas tego meczu kilka parad i efektownych interwencji, które uchroniły elbląski zespół od porażki. W kilku sytuacjach jednak to przysłowiowy łut szczęścia i niedokładność Błękitnych uchroniły Olimpię od straty bramki. Tak było np. w 52. minucie, kiedy to Sebastian Inczewski zdołał wymanewrować obronę żółto-biało-niebieskich. Na szczęście dla gości jego strzał był mocno niecelny. Dwie minuty później Sebastian Inczewski mógł drugi raz pokonać bramkarza Olimpii będąc w sytuacji sam na sam. Ale zbyt długo myślał nad sposobem pokonania Wojciecha Daniela i elbląskiemu bramkarzowi na pomoc przybiegli obrońcy.
Gra ofensywna Olimpii w Stargardzie nie przyniosła rezultatu bramkowego. Groźnych sytuacji też było jak na lekarstwo. Najciekawszą miał Piotr Kurbiel w 58. minucie spotkania. Nowy piłkarz Olimpii wyszedł na czystą sytuację z bramkarzem Błękitnych i huknął prosto w niego. Zagrożenie tradycyjnie stwarzały rzuty wolne egzekwowane przez Radosława Stępnia, ale koledzy z drużyny nie potrafili przekuć je na bramki.
W takim meczu jak ten dzisiejszy przydałby się piłkarz, który potrafiłby wykorzystać jedną z niewielu szans na strzelenie bramki. Po ubiegłym sezonie, kiedy w barwach Olimpii biegali czołowi snajperzy II ligi, kibice przyzwyczaili się, że bramki w meczach Olimpii padają. Patrząc jednak na sytuację w tabeli nie jest źle – dwa zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki dają żółto – biało – niebieskim szóste miejsce. Rok temu po sześciu kolejkach Olimpia miała na koncie siedem punktów (1 zwycięstwo, 4 remisy i 1 porażka) i zajmowała 10. miejsce. Tylko strzelonych bramek było więcej - 10 w porównaniu z 7 obecnie. Oczywiście, mogło by być lepiej.
Okazja do zdobycia trzech punktów już za tydzień. W następną niedzielę do Elbląga przyjeżdża Stal Stalowa Wola.

Błękitni Stargard – Olimpia Elbląg 0:0

Olimpia: Daniel – Kiełtyka, Lewandowski, Wenger, Kop-Ostrowski (55' Danowski), Bojas, Rozumowski, Ressel, Stępień (73' Szmydt), Szuprytowski (65' Lisiecki), Kurbiel (90' Korkliniewski)

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg