Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

23 maj

Ten zespół ma charakter

Ten zespół ma charakter

Jednobramkowe prowadzenie do przerwy, a w drugiej... Niewykorzystany rzut karny, Paweł Piceluk opuszcza boisko za czerwoną kartkę i 94 minuta – tym razem rzut karny wykorzystuje Łukasz Pietroń. Jednym zdaniem: Olimpia Elbląg grała (i wygrała 2:1) z Błękitnymi Stargard. O komentarz poprosiliśmy trenera Olimpii Adama Borosa i strzelca zwycięskiej bramki Łukasza Pietronia.

- Chcieliśmy to wygrać dla siebie, dla kibiców – mówił po meczu szczęśliwy Łukasz Pietroń.
Chwilę wcześniej obrońca Olimpii wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Jakubie Bojasie i strzelił swoją piętnastą bramkę w tym sezonie.
- Taka jest moja rola, kiedy przychodzi rzut karny, to biorę na siebie odpowiedzialność. Łatwo nie było, ale się udało. Fajnie, że ta dzisiejsza bramka dała trzy punkty – mówił Łukasz Pietroń.
To już 15 gol w tym sezonie piłkarza Olimpii i jednocześnie 11 strzelony z rzutu karnego. Tyle samo na koncie ma Leandro z Radomiaka Radom (który również w sobotę strzelił bramkę z rzutu karnego). Piłkarze Olimpii w tym sezonie wykonywali już 16 rzutów karnych, z czego 13 zamienili na gole.
- Gdybym grał więcej z przodu, to może udałoby się tych bramek więcej strzelić. Specjalnie do rywalizacji o „króla strzelców” nie przywiązuję wagi. Co do indywidualnych statystyk to cieszą, przede wszystkim moją rodzinę, ale nie są istotne – powiedział jeden z dwóch najskuteczniejszych dziś piłkarzy drugoligowych.
Warto przypomnieć, że Łukasz Pietroń „na stałe” w linii obrony zaczął grać stosunkowo niedawno.
- Nie narzekam, że gram „na obronie”, ważne, że jestem na boisku. To jest dla mnie nowa pozycja, trener mi ją wymyślił. W niektórych meczach moja gra wyglądała fajnie, ale zdaję sobie sprawę ze swoich braków. Staram się jak mogę. Trener mi obiecał, że jeszcze szansę na swojej pozycji „z przodu” dostanę – Łukasz Pietroń podsumował swoją grę w bloku defensywnym Olimpii.
Sam mecz był interesującym spotkaniem. Pierwszą bramkę w meczu strzelił Jakub Bojas w 42 minucie gry. W drugiej połowie Paweł Piceluk nie wykorzystał rzutu karnego i za czerwoną kartkę opuścił boisko. Goście szybko wyrównali.
- To był momentami „dziwny” mecz. Mogliśmy go mieć pod kontrolą. Wiadomo w jakich okolicznościach straciliśmy zawodnika, nie strzeliliśmy karnego. W osłabieniu ciężko było nawiązać walkę, ale po raz kolejny się okazało, że ten zespół ma charakter. Żaden z zawodników nie zwątpił w to, że można pokusić się o zwycięstwo – mówił Adam Boros, trener Olimpii Elbląg.
- Trener dzisiaj trochę „porotował” składem. Myślę, że chłopacy którzy zagrali od początku fajnie się zaprezentowali – dodał Łukasz Pietroń.
W doliczonym czasie gry ostatni zryw Olimpii kończy się faulem w polu karnym na Jakubie Bojasie. Rzut karny skutecznie egzekwuje Łukasz Pietroń.
- Taki przebieg meczu mieliśmy trochę na swoje życzenie. Sami to sobie zafundowaliśmy, ale najważniejsze jest to, że odnieśliśmy zwycięstwo, które było nam potrzebne. Te trzy ostatnie porażki, to było coś co nam się nie zdarzało i chcemy, żeby ten efekt finalny nie był niczym zatarty – dodał Adam Boros.
Sezon powoli się kończy. Przed piłkarzami Olimpii jeszcze tylko dwa mecze: za tydzień w Zambrowie z tamtejszą Olimpią, a za dwa tygodnie zakończenie sezonu meczem z Kotwicą Kołobrzeg na stadionie w Elblągu.
- Chcemy, żeby na koniec sezonu wszyscy: my i kibice, że ten sezon był dla nas udany – mówił trener Olimpii.