Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

26 luty

Ostatni sprawdzian przed ligą na 4:1 (video)

Ostatni sprawdzian przed ligą na 4:1 (video)

Ostatni kwadrans sparingowego meczu Olimpii Elbląg z rezerwami Legii Warszawa pozwala mieć nadzieję na dobre występy żółto – biało – niebieskich w rundzie wiosennej II ligi. Dobra gra w niemal całym spotkaniu, w ostatnich piętnastu minutach, została potwierdzona czterema bramkami i Olimpia „z przytupem” zakończyła serię meczów kontrolnych zwyciężając Legię II Warszawa 4:1.

Ten mecz miał pokazać, w jakiej kondycji na tydzień przed rozpoczęciem rundy wiosennej II ligi jest Olimpia Elbląg. Spotkanie tradycyjnie odbyło się na bocznym, sztucznym boisku przy ul. Skrzydlatej. Trener Adam Boros nie był z tego powodu zadowolony.
- Chciałem bardzo „podziękować” MOSiR-owi, który tak bardzo nam pomógł w przygotowaniach, że nie mogliśmy ani tydzień temu, ani dziś, zagrać na naturalnej trawie. Tydzień temu czytałem o podziękowaniach MKS-u Kluczbork dla tamtejszego OSiR-u za przygotowanie boiska. Ja, niestety, nie mogę tak podziękować – trener Olimpii Adam Boros nie krył wzburzenia pod adresem administratora obiektu przy ul. Skrzydlatej.
Formę Olimpii Elbląg przed rozpoczynającymi się za tydzień rozgrywkami rundy wiosennej II ligi miały sprawdzić rezerwy Legii Warszawa. Rywal zajmuje obecnie trzecie miejsce w grupie pierwszej III ligi, tracąc do lidera (ŁKS Łódź) dziewięć punktów i mając do rozegrania zaległe spotkanie.
Sam mecz mógł się podobać. Olimpia już po pięciu minutach uspokoiła grę na tyle, że mogła kontrolować sytuację na boisku. W 5. minucie obrońcy Legii musieli interweniować po raz pierwszy, kiedy udaremnili szansę Jakuba Bojasa.
- Graliśmy skutecznie w pressingu, podchodziliśmy wysoko, co chcieliśmy poprawić. Mieliśmy też sporo sytuacji, żeby bramkę strzelić. – mówił Adam Boros.
Rezerwy Legii stosunkowo rzadko opuszczały własną połowę. Trzeba jednak przyznać, że „Wojskowi” zostawiali bardzo mało miejsca zawodnikom gospodarzy na rozegranie akcji. Gra toczyła się w szybkim tempie, Olimpii brakowało jednak skuteczności. Należy zwrócić uwagę na zagrożenie, jakie pod bramką rywala stwarzali żółto – biało – niebiescy po rzutach rożnych. Dziś skończyło się bez zdobyczy bramkowych po tych sytuacjach, ale główka Dawida Kubowicza w 20. minucie mogła być poważnym kłopotem dla bramkarza gości. Tym razem było jednak niecelnie. Kilka minut później strzał głową, również z rzutu rożnego, bramkarz Legii Dominik Kąkolewski obronił. Olimpia walczyła zaciekle do 44 minuty. Swoje szanse mieli Damian Szuprytowski, Łukasz Pietroń, Rafał Lisiecki, jednak niemal za każdym razem do szczęścia brakowało dokładności i tzw. „ostatniego podania”. Trzeba też zwrócić uwagę na grę defensywną gospodarzy, która nie pozwoliła wojskowym na stworzenie poważnego zagrożenia bramki Kacpra Tułowieckiego. W 44. minucie gospodarze „na chwilę” się rozluźnili. I tę chwilę dekoncentracji wykorzystał Eryk Więdłocha dając swojej drużynie prowadzenie w meczu.
Postanowiliśmy być jednak dalej cierpliwi i konsekwentni – tak trener Olimpii określił taktykę swojej drużyny na drugą część meczu.
Na drugą połowę spotkania Olimpia wyszła w tym samym składzie. Sztab trenerski liczne zmiany zdecydował się przeprowadzić w trakcie drugiej części meczu. W 48. minucie szansę na doprowadzenie do remisu miał Damian Szuprytowski. W tej części spotkania Olimpia już tak bardzo nie dominowała nad rezerwami Legii, jak w pierwszej połowie. Ciągle jednak brakowało dokładności.
Gospodarze zabójczą wręcz skuteczność pokazali w ostatnim kwadransie gry. W 75. minucie, wprowadzony kilka minut wcześniej Michał Bartkowski, wykorzystuje prostopadłe podanie kolegi i mamy remis. Jeszcze dobrze zawodnicy rezerw „Wojskowych” nie otrząsnęli się ze straty gola, a już ich bramkarz musiał wyciągać piłkę ze swojej bramki. Prowadzenie Olimpii dał Radosław Stępień sprytnym strzałem przy słupku. Kilka minut później szansę na strzelenie swojej drugiej bramki w tym meczu miał Michał Bartkowski, ale jego strzał do pustej bramki poleciał wysoko nad poprzeczkę. Olimpia nie ustępowała i w doliczonym czasie gry dobiła rywala. Najpierw Jakub Bojas pięknym podaniem obsłużył Antona Kołosowa. Napastnik żółto – biało – niebieskich ładnym strzałem z 11 metrów w długi róg pokonał bramkarza gości. A następnie powtórzyła się sytuacja sprzed kwadransa. Zanim zawodnicy rezerw Legii otrząsnęli się po stracie gola, tracą następnego. Anton Kołosow podał do Michała Ressela. 4:1 i koniec meczu.

Olimpia Elbląg – Legia II Warszawa 4:1 (0:1)
0:1 Więdłocha 44 min., 1:1 Bartkowski 75 min., 2:1 Stępień 76 min., 3:1 Kołosow 90 + 1 min., 4:1 Ressel 90 + 2 min.

Olimpia Elbląg: Tułowiecki (62' Daniel) – Pietroń, Kubowicz (71' Iwanowski), Wenger (80' Maciążek), Bukacki (80' Rozumowski), Sokołowski (57' Ressel), Danowski (71' Niburski), Stępień (80' Burkhardt), Szuprytowski (66' Kołosow), Lisiecki (71' Bartkowski), Bojas

W ośmiu meczach sparingowych Olimpia odniosła pięć zwycięstw i trzy razy schodziła z boiska pokonana. Jednak to już historia. Za tydzień żółto – biało – niebiescy jadą do Opola na pierwszy mecz rundy wiosennej. Jesienią Odra Opole zwyciężyła w Elblągu 2:0, przy okazji kończąc długą serię Olimpii bez porażki w meczach „domowych”.
- W Opolu liczę na korzystny wynik, mam nadzieję, że to nie będzie remis – mówił Adam Boros.